Jak pisałem reportaż? Jak piszę prozę?
PisaniePrzesiadam się z tekstów non-fiction na fiction i to fiction nie do końca realistyczne. I właśnie o różnicach w pisaniu ...
Wpisy o pisaniu i twórczości.
Przesiadam się z tekstów non-fiction na fiction i to fiction nie do końca realistyczne. I właśnie o różnicach w pisaniu ...
Czy sztuczna inteligencja zastąpi pisarzy? To pytanie wybrzmiewa od kilku miesięcy w związku z pojawieniem się Chata GPT...
Jesienią w czasie spotkania autorskiego na Podkarpaciu jedna z czytelniczek zapytała mnie, czy zauważyłem, że reportaż s...
Moja druga książka reporterska ukaże się 21 września 2022 roku w serii Sulina w wydawnictwie Czarne. To historia, której...
Wczoraj zmarł Grzegorz Pawłowski/Jakub Hersz Griner. Ocaleniec z Zagłady. Jeden z bohaterów mojej książki. Urodził się w 1931 roku w rodzinie Żydów w Zamościu. Jego ojciec zginął w zamojskim getcie. Matka i siostry zostały zamordowane na cmentarzu żydowskim w Izbicy. Jakubowi Herszowi udało się uciec z łapanki. Przeżył wojnę dzięki pomocy wielu ludzi i pomimo odmów pomocy ze strony innych. Po wojnie przyjął chrzest i został katolickim księdzem. W 1970 roku wyjechał do Izraela, gdzie pracował i zmarł.
Po co dziś pisać o Zagładzie? Kilkukrotnie na spotkaniach autorskich o "Izbicy, Izbicy" pojawiło się to pytanie. Zwykle odpowiadam na nie na kilka sposobów.
28 kwietnia 1943 roku. Dzień, w którym z Izbicy wywieziono ostatnich Żydów. 78 lat temu. Tak ten dzień opisuję w książce: „Budzą go strzały z karabinu. Zeskakuje ze strychu garbarni, gdzie spał na podłodze. Czuje szarpnięcie w kręgosłupie. Biegnie do kryjówki. To kopana nocami jama przylegająca do zachodniej ściany zakładu. Może pomieścić wielu ludzi. Po chwili w środku jest już gorąco i duszno. Ludzie oddychają z trudem. Słyszą krzyki i strzały. Trwa akcja. Esesmani przeszukują teren. Biorą kilku Żydów, którzy nie zdążyli się ukryć. Po wyjściu Niemców do polowania przystępują miejscowi. Mają więcej doświadczenia, wiedzą, że garbarnia jest podejrzana...
Napisał do mnie Pan X. Jego nazwisko nie jest dla tej historii istotne. Pan X wyznał, że w latach 80. i 90. XX wieku każde wakacje spędzał w Izbicy w budynku, który kiedyś należał do Żydów. Dom należał do babci i dziadka pana X, których nazwisko również brzmiało X. Znam ten budynek, wspominam o nim w mojej książce, wiem, gdzie stoi, ale nie jest to dla tej historii istotne.
Na okładce mojej książki „Izbica, Izbica” znalazł się portret uśmiechniętego chłopca. Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem tę fotografię, wiedziałem, że musi trafić na okładkę. W czasie pracy nad książką tylko trzech rzeczy byłem tak bardzo pewny – tytułu, pierwszego zdania i właśnie tego zdjęcia.